Wybierz region

Wybierz miasto

    Nieznany cmentarz menonitów w Karwieńskich Błotach

    Autor: Dorota Abramowicz

    2003-01-29, Aktualizacja: 2004-12-17 23:45

    Sensacyjne odkrycie w Karwieńskich Błotach. Na terenach oznaczonych na planach jako nieużytki, odnaleziono cmentarz mennonitów sprzed kilkuset lat. - To niesamowite - mówi prof.

    Sensacyjne odkrycie w Karwieńskich Błotach. Na terenach oznaczonych na planach jako nieużytki, odnaleziono cmentarz mennonitów sprzed kilkuset lat.

    - To niesamowite - mówi prof. Andrzej Groth, historyk dziejów Pomorza, autor monografii Krokowej. - W żadnych dokumentach nie znalazłem wzmianki o miejscu pochówków menonitów z Karwieńskich Błot. A przecież oni tu żyli setki lat, walczyli z morzem, osuszali bagna. Chwilę później trafiamy na pierwszy nagrobek. Po nim na następne - zdewastowane, zniszczone. Na jednym udaje się odcyfrować nazwisko: Hoge. To samo nazwisko znajduje się w dokumencie z 1660 roku, w którym miasto Gdańsk przedłuża dzierżawę osadnikom z Holandii, uciekającym do Polski przed prześladowaniami religijnymi.


    - To sensacja - twierdzi Marian Wieconkowski, prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Tradycji, który trafił na ślad starego cmentarza menonitów. Na gminnym planie zagospodarowania cmentarz oznaczono jako "nieużytek", który otaczają działki pod budowę domków. - Nie można tego tak zostawić - twierdzi prof. Groth. - Należy natychmiast zawiadomić konserwatora zabytków i rozpocząć badania...


    Tutaj jest co najmniej setka grobów! - mówi prof. Andrzej Groth, przedzierając się przez chaszcze na ukrytym w zaroślach cmentarzu. Odnalezione w Karwieńskich Błotach mogiły są w tragicznym stanie. Poprzewracane krzyże, otwarte groby. Cmentarz był systematycznie plądrowany.


    - Menonici na to nie zasługują - mówi Elżbieta Zimmermann ze Stowarzyszenia Przyjaciół Tradycji. - To oni uratowali tę ziemię przed morzem, osuszyli bagna. Nie można o nich milczeć.


    Zaczęło się od wina


    Marian Wieconkowski na ślad cmentarza trafił... w domu Janusza Szyndlera, miłośnika kultury z Krokowej. - Zostałem poczęstowany winem menonickim - wspomina. - Janusz zwierzył się, że głóg na wino zrywał na cmentarzu menonitów. Uświadomiłem sobie, że w żadnych dokumentach nie czytałem o istnieniu takiej nekropolii! Menonici, prześladowani zarówno przez katolików, jak i protestantów, przybyli do tolerancyjnej Polski w XVI wieku. Znani z umiejętności osuszania bagien Holendrzy zostali zaproszeni pod koniec XVI wieku do Karwieńskich Błot przez starostę puckiego Jana Weyhera.


    - To byli pracowici ludzie - mówi Marian Wieconkowski. - Najpierw osuszali grunt, potem sprowadzali bydło, budowali obory i mieszkali ze zwierzętami. Dopiero na koniec powstawały domy.


    Pośmiertne uprzedzenia


    Krążymy wśród grobów. Wiele tu mogił dziecięcych. Profesor Groth opowiada, że w dokumentach z 1805 r. przeczytał, iż zaledwie co drugie dziecko menonitów z Karwieńskich Błot dożywało dziesiątego roku życia. Tak było ciężko... Już za terenem cmentarza Marian Wieconkowski odkrywa w krzakach spory, ciemny kamień z wyrytym nazwiskiem (nie jesteśmy w stanie go odcyfrować) i wyraźną datą: AD 1786. - Menonici "uciekali" przed zbytkiem, nawet pośmiertnym - twierdzi Elżbieta Zimmermann. - Nagrobki były drewniane lub kamienne. Te pierwsze się nie zachowały. Kamień pewnie ktoś próbował ukraść. Miejscowi dobrze wiedzieli, że jest tu cmentarz. Czy informacja ta nie dotarła do władz gminy? Dlaczego nikt się tym nie zajął?


    - Próbowaliśmy sprawdzić, co to jest - protestuje Ryszard Stachurski, były sekretarz gminy Krokowa. - Nie udało nam się zainteresować konserwatora zabytków "poniemieckim cmentarzem". To skutek braku wiedzy historycznej, kulturalnej i uprzedzeń narodowościowych.


    Zemsta menonitów


    Kilkaset metrów od cmentarza stoi nieotynkowany dom. Wybudowano go w połowie lat 70., ale nikt w nim nie mieszka. Właściciele bezskutecznie próbują go sprzedać... - We wsi krążą wieści, że w stropach domu umieszczono zalane betonem krzyże, wyniesione z cmentarza - opowiada Stachurski. - Miało to obniżyć koszty budowy. Nie ma jednak chętnych na życie w tym domu. Ponoć tu straszy... Nie wiadomo, czy będzie straszyć także przyszłych właścicieli działek budowlanych, wydzielonych na terenie, gdzie leży cmentarz.
    Zawiadamiam o odkryciu wójta Krokowej, Henryka Doeringa. Wójt - w drodze na urlop - deklaruje pełną pomoc w ratowaniu zabytku.


    - Natychmiast trzeba zabezpieczyć cmentarz - twierdzi prof. Groth. - Niezbędne są badania archeologiczne.
    - Zainteresujemy nekropolią konsula holenderskiego - obiecuje Wieconkowski. - Hrabia von Krockow obiecał już pomóc w stworzeniu przy pałacu lapidarium ukazującego przenikanie się na tym terenie kultur kaszubskiej, holenderskiej, niemieckiej, żydowskiej... To co, zemsty nie będzie?

    Sonda

    Działalność pozakościelna księdza Jankowskiego jest:

    • drażni mnie ze względu na osobę prałata (42%)
    • drażni mnie, jak każda dodatkowa działalność księży (25%)
    • wspaniała, brawo że komuś się chce (18%)
    • jest mi obojętna (7%)
    • czymś normalnym (7%)