Rozmowa z księdzem Romanem Skwierczem, tegorocznym zdobywcą złotej tabakiery, o Kaszubach, tabace i mistrzostwach Polski w tabaczeniu. W tym roku odbyły się VII Mistrzostwa Polski w Zażywaniu Tabaki, które ksiądz ...

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Rozmowa z księdzem Romanem Skwierczem, tegorocznym zdobywcą złotej tabakiery, o Kaszubach, tabace i mistrzostwach Polski w tabaczeniu.



W tym roku odbyły się VII Mistrzostwa Polski w Zażywaniu Tabaki, które ksiądz wygrał. Jak wygląda taki turniej?

- W mistrzostwach może wziąć udział każdy kto ukończył 18 rok życia. Na ocenę zawodnika składa się kilka elementów. Bierze się pod uwagę strój, autoprezentację, rożek z którego sypie się tabakę, sposób zażywania i historyjkę o swoich początkach z tabaką. Co do ubioru nie ma określonych wymogów. Uczestnicy mogą wystroić się wedle swoich fantazji.


Skąd wzięła się tradycja tabaczenia?

- Tabaka to sproszkowany tytoń. Została przywieziona z Ameryki przez Kolumba. W Polsce zdobyła sławę wśród rybaków i górników. Tym pierwszym łatwiej na morzu było wciągnąć tabakę niż zapalić. Natomiast w kopalniach nie wolno było gospodarować ogniem, więc tytoń można było zażywać przez nos.


Dlaczego ksiądz zażywa tabakę?

- Ponieważ od tego robi się jaśniej w głowie, wesoło w nosie i lżej na duszy (śmiech).


Występują różne gatunki tego tytoniu?

- Oj, jest ich niezliczona ilość. Głównymi producentami są Niemcy i Anglia, ale o uszy obiła mi się także Mongolia. W użytku miałem około 30 gatunków niemieckiej tabaki. Tutaj muszę wyjaśnić, że nasi zachodni sąsiedzi posiadają 3 rodzaje: kwiatową, owocową i ziołową. Ile gatunków kwiatów, tyle jest smaków. Tak samo z pozostałymi rodzajami. Wszystko jest preparowane chemicznie, np. tabaka o smaku wiśniowym nigdy w życiu nie widziała wiśni. Dodaje się jedynie aromat chemiczny.


A księdza ulubiony smak?

- Ostatnio używam najczęściej brzoskwiniowej. Teraz też jest tzw. tabaka kaszubska. Nie preferuję jej. Za dużo kombinowania jest przy niej. Mieszają w niej przeróżne rozmaitości wedle fantazji.


Słyszałem, że podczas mszy w kościołach zdarzały się sytuacje, że księża przerywali kazanie, żeby "raczyć się niuchem". Czy to prawda?

- Przed rozpoczęciem kazania, po ewangelii ksiądz wyciągał rożek i wciągał tabakę. Po czym podawał to zgromadzonym w kościele. Dowcip polegał na tym, że jak rożek do niego wrócił był zobowiązany zakończyć kazanie. Im nudniejsze wystąpienie tym szybciej rożek wracał.


W ubiegłych latach to ksiądz oceniał innych. W tym roku role się odwróciły. Skąd ta zmiana?

- Dostałem taką propozycję od organizatorów. A po za tym jest taka grupa osób, która co roku zajmuje czołowe miejsca. Wprowadzono nową zasadę, że jeśli ktoś otrzymał złotą tabakierkę, nie mógł startować w przyszłym roku.


I od razu ksiądz zaczął od zwycięstwa.

- Ma się tego nosa (śmiech).

Wiadomości, Wydarzenia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!