"Skrzydła życia" Anny Wrzesińskiej z Bolszewa. "W powieści skonfrontowałam przeżywanie żałoby i radzenie sobie z nią"

Tomasz Smuga
Na rynku pojawiła się nowa powieść zatytułowana „Skrzydła życia”, której autorką jest Anna Wrzesińska, mieszkanka Bolszewa w gminie Wejherowo. - W powieści skonfrontowałam przeżywanie żałoby i radzenie sobie z nią z perspektywy kobiety, ale i mężczyzny. Główna bohaterka poznaje mężczyznę, który też stracił żonę. Mają podobne doświadczenie, jednak każdy z nich przeżywa je inaczej - opowiada pisarka.
Tomasz Smuga: Czytając opis pani książki odniosłem wrażenie, że idealnie nadaje się na obecne pandemiczne czasy. Niektórzy z nas przez wirusa stracili bliskich. Podobną tragedię przeżyła bohaterka pani powieści. W jej przypadku straciła w wypadku męża.
Anna Wrzesińska: Przede wszystkim chciałam poruszyć temat żałoby i proces z jej wychodzenia. Tak naprawdę każdy człowiek przeżywa ją inaczej, tu nie ma złotej rady, która pomoże wszystkim. Jedni krzyczą z rozpaczy, inni milczą, jedni potrzebują spokoju i samotności, a inni bliskości drugiego człowieka. Główna bohaterka po śmierci męża zupełnie zamknęła się na świat, ta strata odbija się również na jej relacji z synem. Kobieta z obawy, aby nie obciążyć własnego dziecka swoim bólem i cierpieniem wycofuje się i ucieka przed codziennością i prawdziwym życiem. Dopiero po kilku latach pojawia się w jej życiu ktoś, kto na nowo uczy ją żyć.

TS: Tą osobą jest biznesmen Miłosz. Gdzie czerpała pani inspirację do napisania powieści?
AW:
Każda fikcja literacka ma swój fundament w życiu codziennym. Inspiracją może być każdy i wszystko, czasem nawet z pozoru nic nieznaczące mrugnięcie oka obcego człowieka. Zanim rozpoczęłam pisanie książki, przeprowadziłam szeroki research. Rozmawiałam z wieloma osobami, które przeżyły śmierć bliskich. Zresztą każdy z nas przeżył jakąś stratę, chyba nie ma na świecie człowieka, który nigdy nikogo nie stracił i nie mam na myśli, tylko śmierci. Zatem miałam pewien obraz sytuacji, w powieści skonfrontowałam przeżywanie żałoby i radzenie sobie z nią z perspektywy kobiety, ale i mężczyzny. Główna bohaterka poznaje mężczyznę, który też stracił żonę. Mają podobne doświadczenie, jednak każdy z nich przeżywa je inaczej. Pokazuję samotną matkę i samotnego ojca, którzy starają się stworzyć rodzinę patchworkową. Budują swój świat na nowo, ale przeszłość cały czas daje o sobie znać. W obecnych czasach coraz częściej spotykamy się z rodzinami patchworkowymi, w szkołach ciężko jest znaleźć klasę, w której takich rodzin nie ma. Dlatego też sporo miejsca w książce poświęciłam temu zagadnieniu. W recenzjach książki piszą, że „Skrzydła życia” są dobrym poradnikiem do tworzenia rodzin patchworkowych. Myślę, że jest to istotne. Kierowałam się problemami społecznymi, które dostrzegam i z którymi każdy w życiu się zmaga.

Powieść
Mat. pras.


TS: Poza przyciągającą fabułą, powieść ma także interesującą okładkę. Widzimy na niej skrzydła i morze.
AW:
To, co wykonała pani grafik przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Nieskromnie powiem, że okładka bardzo mi się podoba i przedstawia to na czym mi zależało. Skrzydła są przenośnią odwagi, umiejętnością wyjścia z pewnego schematu życia. Natomiast wzburzone morze symbolizuje traumatyczną przeszłość, zdarzenia z dzieciństwa, które pozostają w człowieku już na zawsze. Główna bohaterka zmaga się z trudną przeszłością, która rzutuje na jej codzienne życie, na jej postrzeganie świata. Musi minąć dużo czasu, aby znalazła w sobie odwagę i pozwoliła sobie na lot do wolności. To właśnie dzięki tym skrzydłom może uwolnić się od demonów przeszłości i wyrwać z niszczącego schematu życia, w którym nie było miejsca na jej marzenia i pragnienia.

TS: Do jakiego gatunku należy powieść?
AW:
Jakbym miała określić stricte do jakiego gatunku należy to chyba wskazałabym literaturę kobiecą, ponieważ jest to taki gatunek do którego można wrzucić wszystko. A w mojej powieści nie brakuje wątków typowo obyczajowych, romansu, ale i wątku kryminalnego jak i nuty erotyzmu. Zaznaczam jednak, że nie jest to erotyk. Może właśnie połączenie tych wszystkich gatunków wpłynęło na to, że książka ma aż 649 stron. Na szczęście czytelnicy mówią, że napisana jest w sposób przystępny i lekki, pomimo tego, że porusza wcale niełatwe tematy.

TS: Wspomniała pani, że książka liczy aż 649 stron. Wydaje się być gruba.
AW:
Zanim zacznę pisać, zawsze tworzę plan fabuły, charakterystykę bohaterów i wiele innych ważnych notatek, niestety często w trakcie pracy twórczej, chcę tak wiele przekazać czytelnikowi, że często uciekam od planu, a fabuła zaczyna żyć własnym życiem. W związku z tym ilość stron cały czas się powiększa. Nie ukrywam, że zdziwił mnie fakt, iż wielu ludzi jest przerażonych grubością książki, wydawało mi się, że jak ktoś lubi czytać, to dobrze, jak książka jest gruba. Niestety w rzeczywistości jest trochę inaczej i to chyba jest dla mnie wskazówka na przyszłość.

TS: Gdzie dzieje się akcja powieści?
AW:
W Gdyni i jej okolicach, ale również w polskich górach, gdzie bohaterowie udają się na wakacje. Główna bohaterka mieszka w miejscowości nieopodal Gdyni, choć urodziła się właśnie w tym mieście. W powieści piszę, że ucieka ona przed miejskim zgiełkiem, szuka spokoju i wolniejszego życia. Trochę podobnie jest u mnie. Też urodziłam się w Gdyni, ale przeprowadziłam się do Bolszewa. Gdynia jest miastem mojego dzieciństwa i zawsze będzie miała w moim sercu szczególne miejsce, ale tu, gdzie teraz żyję jest mi się lepiej. Spokojniej i wolniej. I to jest to, czego główna bohaterka i ja potrzebowałyśmy.

TS: „Skrzydła życia” będą miały swoją kontynuację.
AW:
Tak naprawdę pracuję już tylko nad poprawkami kolejnej części, to jest taki żmudny etap pracy, kiedy po raz kolejny czyta się tekst i doszukuje się w nim tych małych i większych błędów. Mam nadzieję, że wszystko się uda i również ta powieść ujrzy światło dzienne. Tu bardzo ważne są wyniki sprzedaży Skrzydeł życia, to te dane zaważą, nad przyszłością drugiej części, która również nie należy do najkrótszych. Nie chcę za dużo zdradzać, ale w kontynuacji powieści bohaterowie dojrzewają i uświadamiają sobie niektóre sprawy, wyjaśnione zostają pewne wątki z pierwszej części, ale nie brakuje też nowych postaci i nowych problemów, z którymi przyjdzie się zmierzyć Miłoszowi i Natalii jak również ich bliskim.

TS: W życiu nie tylko zajmuje się pani pisaniem.
AW:
Nie. Jestem absolwentką Uniwersytetu Gdańskiego na kierunku pedagogika specjalna. Zawodowo pracuję jako oligofrenopedagog, a prywatnie jestem mamą niespełna trzyletniego Antoniego, żoną i właścicielką temperamentnego jamnika. Poza miłością do malowania słowem jestem odwieczną wegetarianką i pasjonatką zdrowego trybu życia. Można mnie określić introwertyczką, a czasem szalejącą ekstrawertyczką o ogromnej wyobraźni. Czasami się śmieję, że żyję na dwóch płaszczyznach – w moim codziennym życiu i życiu bohaterów moich powieści. Czyżby to było rozdwojenie jaźni? Trochę tak to wygląda, najważniejsze, że nie jest to szkodliwe dla mnie i dla otocznia.

TS: Dziękuję za rozmowę.
[polecane]21586777[/polecane]
[promo]1295;1;Polecamy[/promo]

Będzie nowe święto państwowe?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie