Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Decyzja środowiskowa dla elektrowni jądrowej. Ekolodzy: Badania trzeba powtórzyć

Tomasz Chudzyński
Tomasz Chudzyński
Decyzja środowiskowa dla elektrowni jądrowej. Ekolodzy: Badania trzeba powtórzyć
Decyzja środowiskowa dla elektrowni jądrowej. Ekolodzy: Badania trzeba powtórzyć Przemyslaw Swiderski / Archiwum Dziennika Bałtyckiego / Polska Press
Badania dotyczące wpływu na środowisko morskie planowanej elektrowni jądrowej na Pomorzu zostały przygotowane na błędnych założeniach i powinno się je powtórzyć - uważają eksperci ekologicznej organizacji Eko-Unia. Inni wskazują z kolei, że badania były bardzo dokładne.

Dalszy wzrost temperatury wód powierzchniowych Bałtyku, zwiększenie stref beztlenowych w morskich wodach, co w konsekwencji może doprowadzić do częstszego i dłuższego wykwitu sinic i negatywnie wpływać na populację ryb - taki skutek przewidują po uruchomieniu elektrowni jądrowej w Kopalinie/Lubiatowie w gminie Choczewo prof. Jacek Piskozub oraz dr hab. Karol Kuliński z Instytutu Oceanologii Polskiej Akademii Nauk. Podważają tym samym wyniki badań, na których podstawie Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska wydała we wrześniu zeszłego roku decyzję środowiskową dla planowanej lokalizacji elektrowni jądrowej. Decyzja, zaznaczmy, jest jednym z kamieni milowych inwestycji, dokumentem zezwalającym w praktyce na rozpoczęcie fazy budowlanej prac. I rzeczywiście, konsorcjum firm Westinghouse i Bechtel poinformowało niedawno o przygotowaniach do opracowania projektu budowlanego elektrowni.

Prof. Piskozub i dr Kuliński wzięli udział w niedawnej konferencji zorganizowanej przez ekologiczną organizację Eko-Unia. Naukowcy wraz z przedstawicielami organizacji sugerują powtórzenie badań wpływu pracy elektrowni na środowisko morskie, z „właściwymi założeniami” dotyczącymi m.in. ilości gorącej wody zrzucanej z systemu chłodniczego.

Tymczasem dr inż. Marcin Jaskólski, pełnomocnik rektora Politechniki Gdańskiej ds. energetyki jądrowej, wskazuje, że badania środowiskowe były szczegółowe i wieloletnie.

- Realizacja i eksploatacja elektrowni, przy zachowaniu wskazanych w raporcie o oddziaływaniu przed-sięwzięcia na środowisko rozwiązań technicznych, technologicznych i organizacyjnych, a także przy spełnieniu środowiskowych uwarunkowań, nie będzie wiązała się z wystąpieniem znaczącego negatywnego oddziaływania na środowisko - mówiła we wrześniu ub. roku Anna Moskwa, ówczesna szefowa Ministerstwa Klimatu.

Więcej sinic w Bałtyku na skutek działania elektrowni jądrowej? Eksperci eko-unii postulują ponowne badania dla atomowego projektu

Błędy w badaniach dotyczących wpływu na ekosystem Bałtyku projektowanej elektrowni jądrowej w Choczewie zarzucają eksperci ekologicznej organizacji Eko-Unia. Prof. Jacek Piskozub i dr hab. Karol Kuliński uważają, że badania należy powtórzyć. Te, zaznaczmy, trwały niemal 9 lat i są, zdaniem innych ekspertów, bardzo dokładne i precyzyjne.

Nie powinniśmy ulegać presji politycznej i w kwestii badań środowiskowych dla elektrowni jądrowej na Pomorzu iść na skróty. Lepiej wydłużyć proces badań o pół roku, rok, nawet dwa lata, by projekt był naprawdę bezpieczny - mówi Radosław Gawlik, prezes Stowarzyszenia Ekologicznego Eko-Unia.

Eksperci Eko-Unii. Prof. Jacek Piskozub i dr hab. Karol Kuliński z Instytutu Oceanologii Polskiej Akademii Nauk uważają, że badania, na których podstawie inwestycja dostała „zielone światło” należy powtórzyć. Chodzi m.in. o wpływ zrzutu ciepłej wody pochodzącej z systemu chłodzenia elektrowni (zaznaczmy, nie będą one skażone promieniotwórczo) na chłodniejsze wody Bałtyku oraz jakie zmiany mogą za tym iść dla biologii morza. A te, ich zdaniem, mogą mieć negatywny wpływ, na przykład na turystykę, i to znaczny.

Droga na skróty. Co dalej z inwestycją w atom?

Radosław Gawlik, prezes Stowarzyszenia Ekologicznego Eko-Unia w czasie konferencji pn. „Elektrownia atomowa w Choczewie może zagrażać Bałtykowi” wskazywał, że wydana we wrześniu 2023 r. przez Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska decyzja Środowiskowa, dokument dający zielone światło jądrowej inwestycji na polskim wybrzeżu, „została wydana przedwcześnie”, pod „polityczną presją”. Gawlik wskazywał, że choć decyzja nie jest prawomocna i kilka organizacji zgłosiło wobec niej zastrzeżenia, to ma ona nadany rygor natychmiastowej wykonalności. Oznacza to, że mimo odwołań, inwestycja może być dalej realizowana. Obecnie, przypomnijmy, trwają przygotowania konsorcjum firm Bechtel i Westinghouse, do przygotowania projektu budowlanego elektrowni.

- Taka droga na skróty, pod wpływem politycznej presji, jak pokazują przykłady innych tego typu inwestycji na całym świecie, skutkować może tym, że faza inwestycyjna, już na etapie budowy, będzie się znacznie przedłużała i powodowała znaczny wzrost kosztów. Nie powinniśmy ulegać presji politycznej i kwestii badań środowiskowych dla elektrowni jądrowej i iść na skróty. Lepiej wydłużyć proces badań o pół roku, rok, by projekt był naprawdę bezpieczny - mówi Radosław Gawlik.

Zaznaczmy, rygor natychmiastowej wykonalności jest nadawany inwestycjom m.in. ze względu na ich szczególny interes społeczny, ze względu na ochronę zdrowia lub życia ludzkiego albo dla zabezpieczenia gospodarstwa narodowego przed ciężkimi stratami. Takie rozwiązania, mające za zadania uprościć i przyspieszyć wszelkie procedury, stosowano w Polsce m.in. przy budowie autostrad, tras szybkiego ruchu czy też przekopu Mierzei Wiślanej.

Gorące wody. Elektrownię atomową będzie chłodziła woda z Bałtyku?

Prof. Jacek Piskozub z Instytutu Oceanologii Polskiej Akademii Nauk, po analizie Raportu oddziaływania na środowisko inwestycji zauważył w swoich opiniach, że „wyspa ciepła” - czyli zrzut gorącej wody z systemów chłodzenia elektrowni do Bałtyku została określona według złego modelu. Jest też z dużym prawdopodobieństwem niedoszacowana. W związku z tym, zagrożenia które może powodować, nie są uwzględnione.

- Raport i decyzja środowiskowa prześlizgnęły się po tym problemie. A jest on bardzo istotny i dziś niedoszacowany. Może wpłynąć trwale na pogorszenie stanu ekosystemu Bałtyku. W połączeniu z nieuchronnym narastaniem ocieplenia morza w wyniku zmian klimatu, z dużym prawdopodobieństwem może przyczyniać się m.in. do wzrostu stref beztlenowych, pozbawionych życia, na dnie morza - tłumaczy prof. Jacek Piskozub.

- Raport i decyzja środowiskowa nie uwzględniają dostatecznie oddziaływania zrzutu ocieplonych wód „pochłodniczych” z elektrowni atomowej na wzrost fitoplanktonu w morzu. Nie ma dobrej analizy ewentualnych zmian w ekosystemie - wpływu inwestycji na świat roślin i zwierząt. Na przykład nie wyodrębniono w analizach sinic, których intensywny rozwój - szczególnie w okresie letnim - prowadzi do zmian ekologicznych w Bałtyku, ale także ma negatywny wpływ na turystykę - podkreślał dr hab. Karol Kuliński, prof. IO PAN.

Dobrze przebadane. 18 miesięcy trwała analiza Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska

Decyzja środowiskowa, mimo że nieprawomocna, to zdaniem ekspertów jest jednak dość dobrze podparta badaniami. GDOŚ wydał ją po 1,5-rocznej analizie raportów środowiskowych.

- Trzeba przypomnieć, że proces uzyskania decyzji środowiskowej dla lokalizacji Lubiatowo/Kopalino trwał niemal 9 lat, a musimy pamiętać, że mówimy już o terenie pod lokalizację planowaną, preferowaną, właściwie finalną. Cały proces badawczy natomiast sięga roku 2010. Krótko mówiąc, proces ten został bardzo kompleksowo przeprowadzony, teren pod budowę elektrowni został bardzo szczegółowo przebadany. Dokumentacja, którą inwestor złożył w Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska liczy wiele tomów, niektóre badania były wręcz zbyt szczegółowe - mówił „Dziennikowi Bałtyckiemu” dr inż. Marcin Jaskólski, pełnomocnik rektora Politechniki Gdańskiej ds. energetyki jądrowej.

- Realizacja i eksploatacja elektrowni - przy zachowaniu wskazanych w raporcie o oddziaływaniu przedsięwzięcia na środowisko rozwiązań technicznych, technologicznych i organizacyjnych, a także przy spełnieniu środowiskowych uwarunkowań - nie będzie wiązała się z wystąpieniem znaczącego negatywnego oddziaływania na środowisko - mówiła we wrześniu ub. roku Anna Moskwa, ówczesna szefowa Ministerstwa Klimatu.

Zaznaczmy, we wrześniu 2023 r., w momencie wydania decyzji środowiskowej GDOŚ wskazywał, że funkcjonowanie elektrowni „nie wpłynie znacząco negatywnie na wody podziemne i powierzchniowe, w tym wody Morza Bałtyckiego”. Nie będzie także powodować ponadnormatywnych emisji gazów i pyłów do środowiska ani nie będzie wiązała się z wprowadzaniem ponadnormatywnych dawek substancji promieniotwórczych do gleby i ziemi, wód oraz powietrza. Inwestycja nie będzie też znacząco negatywnie oddziaływać na obszary Natura 2000 - nie pogorszy też stanu siedlisk przyrodniczych, siedlisk gatunków roślin i zwierząt oraz nie pogorszy integralności obszarów Natura 2000 lub ich powiązań z innymi obszarami. Plan budowy i badania były również sprawdzane przez państwa sąsiednie, w ramach tzw. konsultacji transgranicznych. Nikt nie zgłosił sprzeciwu.

Co dalej? Offshore nad Bałtykiem to nadzieja dla całej Polski

Zaznaczmy, energetyka jądrowa w Polsce ma być, obok morskich farm wiatrowych, głównym źródłem niskoemisyjnego miksu energetycznego. Dla bezpieczeństwa naszego kraju ma wymiar strategiczny. Elektrowni jądrowej potrzebujemy jak najszybciej, stąd rygor natychmiastowej wykonalności dla decyzji środowiskowej. Zgodnie z obecnym harmonogramem budowa ma rozpocząć się w 2026 r., a pierwszy blok miałby zostać uruchomiony w 2033 r. Dostawcą technologii jest amerykańska firma Westinghouse. Nadmorską lokalizację wskazano z uwagi na wykorzystanie morskiej wody do chłodzenia reaktorów. To tzw. obieg otwarty. W największym skrócie - instalacje elektrowni pobierają wodę z morza do systemu chłodzenia, a następnie, ogrzaną (zgodnie z przepisami jej temperatura może być wyższa od temperatury otoczenia maksymalnie 10 st. C), oddają z powrotem do Bałtyku. W obiegu tzw. zamkniętym, do chłodzenia systemu elektrowni wykorzystywane są tzw. chłodnie kominowe, charakterystyczne, wielkie instalacje w kształcie odwróconego lejka.

Radosław Gawlik zaznacza, że Eko-Unia nie jest przeciw projektowi elektrowni w gminie Choczewo. - To jest wieloletni, kosztowny projekt, bardzo dużego obiektu energetycznego. Musi być przygotowany w jak najwyższych standardach - mówi. Dodaje też, że zastosowanie, jego zdaniem, bardziej korzystnego dla środowiska systemu chłodni kominowych (choć droższego), przy nakładach na budowę sięgających ok. 150 mld zł, nie obciążyłoby poważnie budżetu całej inwestycji. - Dlaczego mamy zanieczyszczać Bałtyk z przyczyn ekonomicznych? - pyta prof. Jacek Piskozub.

Zaznaczmy, Eko-Unia o ustaleniach swoich ekspertów dotyczących, zdaniem organizacji, zagrożeń dla środowiska morskiego, poinformuje przedstawicieli rządu, w tym premiera Donalda Tuska i szefową Ministerstwa Klimatu i Środowiska, Paulinę Henning-Kloskę. Zapytaliśmy o wątpliwości dotyczące decyzji środowiskowej dla elektrowni jądrowej w GDOŚ i resorcie.

- Postępowanie odwoławcze jest w toku. W związku z tym GDOŚ nie może odnosić się merytorycznie do zastrzeżeń - mówi Jakub Troszyński, rzecznik prasowy GDOŚ, choć przyznaje jednocześnie, że opinie prof. Jacka Piskozuba i dr. Karola Kulińskiego wpłynęły do instytucji. - GDOŚ do powyższych opinii odniesie się w decyzji kończącej postępowanie. Po wydaniu treść decyzji będzie dostępna na stronie internetowej Urzędu - dodaje Troszczyński.

Na odpowiedzi z ministerstwa klimatu i środowiska czekamy.

Sonda "Dziennika Bałtyckiego". Elektrownika jądrowa nad Bałtykiem?

Trwa głosowanie...

Czy popierasz decyzję o budowie elektrowni jądrowej na Pomorzu?

Dziennik Bałtycki

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź "Dziennik Bałtycki" codziennie. Obserwuj dziennikbaltycki.pl!

od 7 lat
Wideo

Wyniki II tury wyborów samorządowych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Decyzja środowiskowa dla elektrowni jądrowej. Ekolodzy: Badania trzeba powtórzyć - Dziennik Bałtycki

Wróć na wejherowo.naszemiasto.pl Nasze Miasto